21 pielgrzymów wróciło z Węgier. Pięć osób trafiło do szpitali
Specjalny rządowy samolot wylądował w poniedziałek przed godz. 20 na lotnisku w Rzeszowie-Jasionce. Na jego pokładzie znajdowało się 21 uczestników pielgrzymki wracającej z Medjugorie.
Początkowo informowano o transporcie 22 pacjentów, jednak jedna osoba zdecydowała się wrócić do Polski z rodziną. Samolot przyleciał z Debreczyna. Wcześniej na Węgry polecieli nim przedstawiciele MSZ oraz służb medycznych.
Pięć osób pozostało w szpitalach
Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul przekazała, że pięcioro poszkodowanych przewieziono do dwóch rzeszowskich szpitali. Trafili na oddziały chirurgii ogólnej i ortopedii. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Pozostałych 16 osób nie wymagało hospitalizacji i zostało zabranych przez rodziny. Zapewniono im możliwość skorzystania z pomocy psychologicznej. Szpital MSWiA pozostaje w gotowości na wypadek pogorszenia się stanu zdrowia którejś z tych osób.
18 Polaków nadal na Węgrzech
W czterech węgierskich szpitalach pozostaje 18 poszkodowanych. Stan dwóch osób jest bardzo ciężki. Kolejne transporty do Polski będą organizowane, gdy pozwoli na to stan pacjentów. Do przewożenia osób wymagających transportu w pozycji leżącej przygotowany jest wojskowy samolot CASA. W razie potrzeby może zostać wykorzystany również wojskowy śmigłowiec medyczny.
Dotychczas zidentyfikowano siedem spośród 12 ofiar śmiertelnych katastrofy. Wszystkie osoby, które zginęły, były dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego.
Do wypadku doszło w niedzielę około godz. 1 na autostradzie M3 w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem podróżowało 59 Polaków: 57 pasażerów i dwóch kierowców. Pojazd zjechał z drogi i przewrócił się. Węgierskie służby zatrzymały kierowcę, a wstępne ustalenia wskazują, że mógł zasnąć podczas jazdy.
Media donoszą o problemach
Na wątpliwości dotyczące działań polskich służb konsularnych zwróciła uwagę Joanna Pinkwart z Kanału Zero, która w serwisie X określiła sytuację jako „katastrofę organizacyjną, informacyjną i wizerunkową”. Według jej relacji rodziny miały otrzymywać sprzeczne informacje z infolinii i od urzędników, nie uzyskały konkretnych odpowiedzi dotyczących identyfikacji oraz wydania ciał, a zapowiadane spotkanie z konsulem nie doszło do skutku.
Reporterka twierdziła również, że ubrania i środki higieniczne dla poszkodowanych dostarczali głównie mieszkający na Węgrzech Polacy oraz sami Węgrzy. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk zapewniała natomiast, że działania przebiegały zgodnie z procedurami, a konsul miał pomagać między innymi w tłumaczeniu dokumentów i komunikacji z miejscowymi instytucjami. Tym doniesieniom zaprzeczał również rzecznik MSZ Maciej Wewiór.